|
------ KIEDY NIE MOŻNA WZIĄĆ KOŚCIELNEGO ... ------
Szczególnie boli pogrzeb dziewczęcych marzeń o białej sukni z welonem, kiedy ślub kościelny nie jest możliwy tylko ze względu na sytuację Pana Młodego. Warto wtedy oczywiście szczególnie starać się o uzyskanie wymaganego do powtórnego zawarcia ślubu kościelnego unieważnienia poprzedniego małżeństwa, ale jak wiadomo to szczęście będą miały tylko nieliczne pary. Czy jednak rzeczywiście brak możliwości zawarcia ślubu kościelnego oznacza koniec świata i doszczętny brak romantycznego i wzruszającego uroku Waszego ślubu? Czy naprawdę warto pielęgnować w sobie przestarzałe stereotypy, że tylko ślub kościelny ma w sobie ten wyjątkowy czar i tylko przysięga przed ołtarzem naprawdę zobowiązuje? Absolutnie nie!!! Ślub cywilny może być równie piękny, jak ślub kościelny, a może nawet piękniejszy, a przysięga warta jest dokładnie tyle samo! Nie zależy to przecież od rodzaju ślubu, ale od Was i Waszych wzajemnych uczuć! Trzeba tylko odpowiednio ślub przygotować, a naprawdę niczego nie będzie w nim brakowało … Ani czaru, ani uroku, ani wruszeń do łez, a jeśli chcecie nie zabraknie nawet przysięgi przed Bogiem. Pytacie jak tego dokonać? Po prostu zaplanujcie ślub dokładnie tak samo (no może prawie dokładnie tak samo), jakbyście planowali ślub kościelny. Pamiętajcie przy tym, że to Wasz dzień i tylko od Was zależeć będzie jak będzie on wyglądał. Nie patrzcie na ludzkie gadanie, czy utarte zwyczaje, nie ma w nich bowiem nic wartościowego. Liczą się tylko Wasze uczucia i spełnianie marzeń. Bo przecież ślub to początek najważniejszego Waszego wspólnego marzenia – bycia już zawsze tylko razem … i tylko to się liczy!!!
Po pierwsze zwróćcie uwagę na wybór wyjątkowego miejsca Waszych Zaślubin. W tej kwestii macie większe pole do popisu niż w przypadku ślubu kościelnego, który zawrzeć można tylko w kościele. Oprócz przecudnych warszawskich Pałaców Ślubów możecie więc wybrać co tylko chcecie. Puśćcie wodze fantazji i pomyślcie … może to ma być piaszczysta plaża przy zachodzie słońca, albo ukochane miejsce biwakowania na Mazurach? Może leśna polana lub usiana stokrotkami łąka? Może ślub na falach? W stadninie koni, czy kopalni soli? Wszystko zależy tylko od Waszych upodobań (no i troszkę oczywiście od zasobu portfela…). Są miejsca, które darzycie szczególnym sentymentem? Może to właśnie tam odbędzie się Wasz ślub? Możliwości macie naprawdę wiele, a każde z tych miejsc na głowę pobić może tradycyjny, oklepany kościół!
Po drugie zorganizujcie tradycyjne przyjęcie weselne z tańcami. Niczym nie będzie się ono różnić od wesela po ślubie kościelnym! Będzie witanie chlebem i solą, tłuczenie kieliszków i rzucanie welonem. Kto powiedział, że ma to być tylko skromny obiad w restauracji?
Po trzecie przy wyborze sukni ślubnej kierujcie się tylko i wyłącznie gustem Panny Młodej. Do ślubów cywilnych dawno już bowiem przestało się chodzić w skromnych garsonkach! Jeśli Panna Młoda rzeczywiście do tej pory była panną naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby i do ślubu cywilnego ubrała się w piękną białą suknię z welonem. Taki strój w USC dawno przestał już kogokolwiek dziwić. Jeśli i Panna Młoda jest rozwódką może wybrać kremowy kolor sukni. Aby jednak naprawdę zrobić furorę wybierzcie balową kreację w kolorach ognistej czerwieni, słodkiego różu, brzoskwini, pistacji, lila lub błękitu, a do tego kolorowy tiulowy welon. W sklepach z materiałami dostępne są prawie wszystkie odcienie tiulu, a uszycie welonu zlecić można w każdym z salonów sukien ślubnych lub w pracowni ślubnych stroików. Welon obszyty może być kryształkami lub koronką, a jeśli macie na to ochotę niech na waszej głowie króluje również diadem.
Po czwarte zadbajcie o odpowiednią oprawę muzyczną Waszej ceremonii. W Urzędach Stanu Cywilnego od dawna już gra się wzruszające utwory kościelne tj. Ave Maria, ale o muzykę na żywo trzeba wcześniej samemu zadbać. W przeciwnym razie puszczona zostanie Wam kompletnie nie robiąca wrażenia muzyka z taśmy. Wybierajcie muzykę z akompaniamentem skrzypiec … ona najbardziej porusza ludzkie serca. Równie mocno działa dźwięk fletu. A co powiecie na muzykę filmową? Może z „Uwierz w ducha”, albo „Shreka”?
Po piąte zadbajcie o atrakcje. Po wyjściu z Urzędu niech znajomi lub dzieci obsypią Was z ozdobnych rożków lub koszyczków „na szczęście” monetami, ryżem i kolorowymi płatkami róż. Efekt niesamowity. Szczególnie na zdjęciach. Nie zaszkodzi też (tak, jak na ślubach kościelnych) wypuścić białe gołębie lub setki kolorowych balonów. W miłości przecież wszystko dozwolone, a rodzaj ślubu nie ma nic do tego!
Na koniec mamy dla Was dwie szczególne propozycje. Choć początkowo może pomysł wydać się Wam absurdalny, zastanówcie się czy nie warto go jednak wprowadzić w czyn …? Pierwsza propozycja to udział w organizowanych przez kościół naukach przedmałżeńskich. Dlaczego nie? Przecież Wasze małżeństwo niczym nie będzie różnić się o tego zawieranego przed kapłanem w kościele. Musicie się więc do niego tak samo mocno przygotować. Na naukach nikt nie pyta, czy jesteście po rozwodzie czy nie? Ważne że do swojego małżeństwa chcecie wpuścić Boga. Wyznawać jego wiarę i w tej wierze wychowywać dzieci którymi Was Bóg obdarzy. Takie doświadczenie może być naprawdę interesujące i pouczające. Wybierzcie jednak nauki sprawdzone przez innych, najlepiej w formie warsztatów z udziałem psychologa lub wieloletniego małżeństwa. Narzeczeni często do nauk podchodzą ze sceptyzmem i negatywnym nastawieniem. A nie raz okazuje się, że wychodzą z nich szczęśliwi, przytuleni i pełni wiary w swoją miłość. Dlaczego Wam ma się to nie należeć? Dobre nauki uczą sztuki kompromisu, wytrwałości, dbałości o związek i życzliwego patrzenia na drugiego człowieka. Chcecie przyznajcie się, że szykujecie się do ślubu cywilnego, nie chcecie nie róbcie tego. Ważne jest tylko to żebyście poczuli, że do małżeństwa (każdego nie tylko kościelnego) potrzebne jest coś więcej niż tylko dowody osobiste i dwóch świadków. Druga propozycja to złożenie sobie przysięgi przed Bogiem. Nie przed kapłanem, ale przed ołtarzem, czy figurką. Udzielicie jej sobie sami. Możecie zaraz po ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego udać się sami lub z Waszymi gośćmi do kościoła i tam przed ołtarzem głównym lub którymś z bocznych trzymając się za ręce wyszeptać sobie tekst kościelnej przysięgi małżeńskiej, a potem wspólnie pomodlić się za swoje małżeństwo. Pan Bóg Was przecież nie wyrzuci. Możecie też zrobić to w którejś w małych przydrożnych kapliczek lub zorganizować taką przysięgę w trakcie wesela. Na pewno nikt z zaproszonych przez Was gości, którzy są przecież Waszymi najbliższymi nie będzie miał ku temu nic przeciwko. Może to nie prawdziwy ślub kościelny o jakim marzycie, ale na pewno całkiem spora jego namiastka, a przysięga przed Bogiem zawsze warta jest tyle samo. I nie ma znaczenia, czy stoi przed Wami kapłan czy nie! Kontrowersyjne? Ale czemu nie zaryzykować i nie spełnić choć trochę swoich marzeń?
Jak widzicie ślub cywilny wcale nie musi być gorszy od kościelnego, ani specjalnie się od niego różnić. Ważne jest jednak przede wszystkim Wasze nastawienie. Jeśli Panna Młoda wciąż rozpaczać będzie, że to „tylko” ślub cywilny i nie uwierzy w jego magiczną moc – nic się nie uda. A przecież to nie jakiś tam dzień, ale dzień Waszego ślubu! On zawsze jest wyjątkowy. To Wasze uczucie miłości nadaje mu tego szczególnego charakteru i naprawdę nie ma to żadnego związku z rodzajem ślubu.
|







